W dniu przyjaźni polsko-węgierskiej, dzięki staraniom Samorządu Polskiego XXII dzielnicy, spotkaliśmy się na pokazie filmowym w Klauzál ház.
Jak co roku w Budafoku, wespół w zespół wraz z bratankami, oglądaliśmy polski film z węgierskimi napisami. Wybór tytułu, nie był przypadkowy, bo tłumaczenie „Córki trenera ” powstało w ramach polonijnego projektu. Jeż Węgierski pisze o nim na swoim blogu tak :
„… nie są dziełem jednej osoby a grupy i to w większości składającej się nastolatków. Ponadto, w tym szkolnym projekcie – zorganizowała go Szkoła Polska przy Ambasadzie RP – wzięli udział nie tylko jej dwujęzyczni uczniowie, ale i absolwenci. Gdzie mamy drugą taką szkołę, do której absolwenci powracają by się czegoś nowego nauczyć? Co więcej, poza uczniami i absolwentami w przedsięwzięciu udział wzięła też studentka polonistyki na ELTE oraz jeden z rodziców. I znowu: gdzie jeszcze razem uczą się zarówno osoby związane ze szkołą jak i pochodzące z zewnątrz, uczniowie i rodzice? ”
Dzielnicę pełną uroku odwiedziła Beata Mondovics , która reprezentowała Fundację Rodzice Szkole Polskiej i Szkołę przy Ambasadzie, organizatorów projektu Młodzi Tłumacze.
Do Budafoku przybył Jarosław Bajaczyk, dyrektor Instytutu Polskiego. Na prośbę Agaty Jakab przewodniczacej samorządu, zapowiadając film, wspomniał przede wszystkim o przyjaźni między Polakami i Węgrami, która trwa i nie ogląda się na polityczne spory. Zaprosił także wszystkich obecnych na wiosnę filmową , tuż po Wielkanocy. Tegoroczna nowość to kino dla najmłodszych czyli smok Diplodok.
Dzięki uprzejmości Instytutu Polskiego mogliśmy pokazać szerszej publiczności historię niezwykłej dziewczyny, która wraz z ojcem przemierza Polskę. Ich szlak wyznaczają turnieje tenisa ziemnego. Historia trenera i zawodniczki to obraz relacji rodzica i dziecka, dorosłego i nastolatki. Warto go obejrzeć wspólnie, w rodzinnym gronie i porozmawiać o tym, jak razem podejmować życiowe decyzje .
Po filmie rozmawialiśmy z Csabą Földi. Csaba to bardzo ciekawy człowiek, który chce poświętować przyjaźń polsko-węgierską w nietuzinkowy sposób. Na cześć Grzegorza Lato, którego jest fanem, przebiegnie 21 km na wyspie Małgorzaty. Kiedy małym dzieckiem był, Polacy grali mecz przeciwko Francji. Wszyscy Węgrzy , którzy byli wtedy nad Balatonem, kibicowali biało-czerwonym. Po wygranym meczu rodzice byli tak szczęśliwi, że kupowali dzieciom lody i słodycze, aby uczcić sukces polskiej drużyny. Dla Csaby to nie tylko słodkie wspomnienie z dzieciństwa, ale także dowód na to , że powiedzenie Polak Węgier dwa bratanki jest prawdziwe.



